22.06

Tęsknię..

Mam ochotę napisać coś codziennie. Ale się nie poddaję. To trudne jak cholera…

Czasami żałuję iż wykasowanie nr. tel nie usuwa również wspomnień i tęsknoty i ludzi z serc … o ile życie było by łatwiejsze…

3 miesiące by naprawić swoje życie, popchnać je do przodu i przekonać się czy kocham męża. Zapewne jakieś uczucia do niego żywię. Niedługo będzie 21 lat jak sie znamy… Tylko jak się przekonać o tym skoro go ciągle nie ma?? 🤔 Praca. Praca. Praca.

Czekam na urlop. Włochy.

Reklamy

19.06..

Ma być 3 miesiące ciszy..

Może uda nam się poukładać życie z naszymi partnerami… Może uda nam się być szczesliwymi z nimi… ale bez nas samych…

Dziś jest druga doba… jestem miękka…

😢

4.

Kolejny trudny dzień. Rolerkoster to Pikuś przy moich wahaniach nastroju… Czasem mam ochotę napisać że tęsknię  cholernie.. za chwilę zapytać dlaczego w sumie nie pisze i skąd ta cisza. A za kolejną chwilę myślę że przecież to niczego nie zmieni… może być tylko trudniej.. 

Przeżyć.  To się tylko liczy. Byle o kolejny dzień dalej..

3 dni.

Trzeci dzień jest jakiś znamienny.  Najtrudniejszy z dwóch poprzednich.  Ale chyba w ogólnym rozrachunku będzie najlepiej. I tak trwało to 2 lata.. 

Przedwczoraj spakowałam wspomnienia w pudełko. Teraz tylko wyniosę  je gdzieś, gdzie nie będę pamiętać, ale też nie wyrzucę przypadkiem. 

To był fajny czas i super przygoda… Pomimo bólu teraz. Gdyby trwało dalej, bolało by za każdym spotkaniem.  Nie potrafiłam już dłużej nie myśleć o tym jak się z nią kocha… I ją przytula… Bolały takie myśli i nadal bolą.  Za dobrze mi z nim było. 

Nie potrafię jednak sobie wyobrazić jak miała bym powiedzieć mężowi że odchodzę. Nie potrafiła bym, nie zniosła bym smutku w jego oczach. I chyba nie dla tamtego człowieka. Nie ufam. I nie wyobrażam sobie jak on miałby zostawić swoje życie i syna. Kocha go obłędnie. I z powodu mojej ograniczonej wyobraźni  nastał ciężki czas. 

Mam zamiar ten czas przekuć na coś pozytywnego.  Coś co mi dobrze zrobi. Mam nawet pomysl. Trzymać kciuki trzeba. I mieć motywację.

Powrót.

Powrót tutaj oczywiscie. Taka długo mnie nie było, a muszę się czasami wygadać, chociażby do samej siebie. Jest mi wtedy łatwiej. 

No to zacznę przy okazji wolnej chwili.

Można?

Czy można się pokochać z dnia na dzień? Nie wiem.. Wiem natomiast, że jest granica, za którą człowiek przestaje odczuwać to co wcześniej czuł.  Ta granica została przekroczona w miniony czwartek w nocy..  

Może to nie dobre, ale nawet nie odczytałam wiadomosci od niego.. Nie chce. Boję się. I… przecież nie muszę jak nie jestem gotowa.