…22.01

Nastrój pt. „Nikt mnie nie lubi, nikt mnie nie kocha” oraz „Niech mnie ktoś przytuli..” . No. Aby bardziej sobie dokopać, wlazłam na jego zdjęcia co mam ukryte tam gdzie mam. O! Pogapiłam się. Organoleptyczna z natury jestem. No to się pogapiłam bardziej. Coś mi pyknęło. Wlazłam na maila. Tak, przesyłam sobie niektóre maile na inną skrzynkę, aby się móc dobić w takich chwilach.. Bo na co dzień to nie mam ochoty ich oglądać, tych maili znaczy się. No więc ( wiem, nie zaczyna się tak, ale ja zacznę), czytałam, czytałam i … coś pykło. (No oprócz chęci skorzystania z toalety). Na razie zostawiam pykanie, zobaczę jak to się rozwinie, i w co.

Pogapie się dalej.

Reklamy

…21.01.

Postanowiłam co rano, nakładać maskę pt. „szczęśliwa, zadowolona z życia”. W moim przypadku oznacza to zidiocieć bardziej i tej wersji się trzymać do czasu aż… aż bedzie lepiej. Cokolwiek na razie to ma znaczyć.

Se tak trybie, że jak będę się szczerzyć do ludzi, to może se przypomnę, jak to jest… No i przecież, ludzie wolą mieć obok siebie zadowolonych innych ludzi, a nie smutasy.

Poza tym… mój prywatny horror w głowie… wyświetla film… film z nim… I z nią… I z różnymi mymi przemyśleniami… A wiadomo, myślimy obrazami. Powinnam już powoli się ogarnąć… Już czas..

No i… SMS o 5:36 potrafi rozbudzić. SMS o treści… bla bla bla. Może się już Pani UMAWIAĆ na EGZAMIN. POWODZENIA! Szlag!!!!!!!! Ale ja nie czuję się gotowa na egzamin!!! Ratunku!!!

…20.01

Poleciała. Trochę zamieszania było, ale doleciała.

A ja se siedzę, tam gdzie zazwyczaj się siedzi i… nie ogarniam jak zwykle światoprzestrzeni swej. W głowie nie ogarniam. I w praktyce też. Bałagan fizyczny i nic nie zrobione… nawet pranie. Pożarłam to co się nie ruszało w domu.

Ogarnij się babo!!!!!

…19.01.19

Nosi mnie… Bardzo… Tak samo bardzo, powstrzymuje się, by nie zrobić czegoś, czego jutro mogła bym żałować…

Wytrwaj… to tylko moment, chwila… ona minie… A Ty bedziesz dumna z siebie, iż wytrwałaś, chociaż tak cholernie tęsknisz i brak Ci go… Prawie w każdej chwili… I pomimo tego, że wiem o bezsensie tego, o tym jak się zachował, to i tak tęsknię… Bez sensu są uczucia… Kompletnie bez sensu…

A życie rodzinne musi toczyć się dalej…

Jutro mama mi odlatuje.

A ja jestem przerażona tym na co się porwałam. Egzaminami na prawo jazdy… Przecież ja nie dam rady!!!!!!!

Panikuję??? Nieee, stwierdzam fakty…

….18.01

Pustostan mam dziś. Wszędzie. Ale lepiej mi. Chociaż rzeczywistość daje mi na każdym kroku kopa… Problemy sypią się jak z worka. I końca nie widać.

To mnie przerasta…

…..17.01.

Czasami tak mam, iż chciała bym przywołać bolesne wspomnienia (w pewien kontrolowany sposób), wypłakać się, i wiedzieć, że to przyniesie mi ulgę. Takie bolesne wyciągnięcie ogromnej drzazgi, a później już szansa na gojenie się rany… No. Tak dobrze nie ma niestety. Mósk mój, w ramach ochrony mnie, przede mną samą, ustawił barierę. Elastyczną, wysoką, nieprzezroczystą, jak taśma. Owinął szczelnie tym kokonem wspomnienia. I me „chcenie”, odbija się jak piłeczka od owej taśmy. Był nawet czas chwilę przed, i chwilę po odczytaniu maila, że nie mogłam sobie prawie nic przypomnieć z naszych wspólnych chwil. Taka sprytna bestia tam siedzi… Tylko dlaczego łzy same płyną bez powodu, w najmniej odpowiednich momentach? Postanowilam wspomóc się muzyką. W pewien sposób zadziałało trochę. Łzy popłyneły. Chciala bym sama zajrzeć tam. Dotykam ochrony dłońmi, ale ona mnie nie przepuszcza. Nadciąga się jak guma, i nie pozwala zobaczyć nic. Nic z tamtej strony się nie wydostaje, może czasem słyszę jakieś niezrozumiałe szeptogłosy. I chwilami też niepokój, strach, obawę, może kłótnię wyczuwam. Ale to tylko złudzenie, bo nie mogę zobaczyć, odnaleźć, posłuchać… Czuje jednak, że kawałek zadry nadal tam siedzi, i nie pozwoli się ranie zagoić tak szybko. Że to jeszcze nie koniec..

Boję się…

…. 16.01

Pierwszy dzień w pracy.

Wczoraj mini impreza urodzinowa. Z rodziną. Ja na kacu. Oklapła. Jak sflaczały balonik. Oni jędrni. Ale tort był. I baloniki.

Media społecznościowe już zdezaktywowane.

A ja tęsknię… Tęsknię mocno… Tym mailem zburzył mój świeżo zaczęty poukładany świat… Smutno mi… Brakuje mi go… Mam wrażenie że wszystko zaczęło się od nowa… I chyba tylko czas zaleczy to… Daj czasowi czas.

Mogło by to być łatwiejsze…

Jestem bardzo zmęczona i wyczerpana…

Chciala bym… Odzykać marzenia… I zacząć je spełniać… Na razie jest nicość…