11.05.20

Od kilku dni tęsknię…

Uzmysłowiłam sobie, a raczej dotarło do mnie tak z nienacka, że on nie chce mnie w swoim życiu już. Brutalne. I tak, wiem, powinno dotrzeć już dawno. Rozumowo dotarło. Do duszy dopiero wczoraj. Działam z opóźnionym zapłonem. A pomimo to… Tęsknię za uczuciami, które we mnie wywoływał. Za rozmowami. Chociaż wiem, że i one wywoływały u mnie emocje, które nie były pozytywne. Chciałam więcej… Niż tylko rozmowy.

Przydała by mi się sesja z moją panią psycholog.

Muszę się poukładać… Znaleźć siłę… Zapomnieć…

27.04.20

Siedzę. I tak mi zostanie. Albo nie. Raczej nie. Bo me dziecię ma dziś powera. I stwierdziła, że chce pomalować pokój. I nawet wymieszany kolor jej nie będzie przeszkadzał. Aby tego dokonać trzeba meble odsunąć. Dziury przetrzeć. Szpachlą zalepić. Wyrównać. Taśmą okleić to co nie do pomalowania. I…zrobić bałagan, oraz kupić folię by nie zapaciać wszystkiego. Po krutkiej demonstracji działa ona całkiem sprawnie. Córka, znaczy się robi i nie marudzi. Nawet do sklepu poszła ze mną. Chyba bardzo chce. A ja nieeee. Ale z racji jej dokonań, zapewne o dwudziestej będę malować ściany.

Poza tym, kasy będzie jeszcze mniej niż ostatnio. Drukarka nie współpracuje, po kilkukrotnej kalibracji – skończył się tusz. Pomidory kwitną, a jak się okazało na tunel foliowy musze mieć pozwolenie. Miesiac, tyle się średnio czeka. Do tego musze dokładnie ustalić ile podatku i co z nim jest. I… Ścignąć jakoś, nie wiem jak jeszcze, byłego pracodawcę o zapłatę zaległego wynagrodzenia.

Poczte troche ogarnęłam, w sensie usunęłam ponad trzy tysiące wiadomości. I ponad dwadzieścia dziewiec tysięcy z zakładki oferty. Najstarsze pochodziły z 2014 roku… W tym jedna od wiadomej osoby. Usunięta . Brawo ja.

Niech ktoś mnie przytuli…

Ide malować.

25.04.20

Oooo kurczaczek jak ten czas zapiernicza!! Masakra.!!

Wczoraj zaliczylam załamanie nerwowe, wraz z galopujacym seduchem, omdleniem, brakiem oddechu.. To właściwie dziś w nocy. Nie polecam.

Działka nieogarnięta, auta nie miałam. Pomidory za duże, chyba nic z nich nie będzie.

Wiadomość nie odsłuchana. Strach i bój cholerny. Panika wręcz. Za pół roku.

21.04.20

Pielęgnacyjny poranek. Ile to człowiek, kobieta, musi się na machać by jakoś wyglądać! Piling, pod prysznicem. Twarz czym innym niż reszta kadłuba. Odżywka do włosów. Jak już wyjdziesz i się osuszysz ręcznikiem, wtedy zaczyna sie zabawa. Krem do cycków, to punkt numer jeden. Krem na dupę i brzuch i celulit-dobrze jak jest w jednym opakowaniu. A nie trzech różnych. Krem nawilżający na ramiona. Aaa jeszcze stopy zostały. Też krem. Oczywiście że inny. Do twarzy, pod oczy, na dekolt i szyję.. Kolejne jakże różne.

I tak sobię myślę, że kiedyś, kiedyś, w zamierzchłych czasach, gdy byłam młoda, jakoś mniej zabiegów pielęgnacyjnych trzeba było przy sobie robić.

A teraz? Kilka dni odpuścisz i co? Renowacja zabytków.!!

A w tym kraju nie produkują kremów do cycków. 😉

Nie wspominając o goleniu. To calkiem inna bajka. Pomijając to, że 18-letni depilator wiecej rwie, niż wyrywa, więc częstotliwość golenia, oraz jakość, znacznie mniej wydajna.

Malowanie paznokci… U nóg. Pomalujesz, jak w niego trafisz. A jak nie, to palec umalowany. Bywa. Z czasem w końcu trafisz. Gdzieś trafisz. Nawet w piętę…😁 Stup co prawda nie pokażesz innym ludziom w pełnej krasie, ale humor jakby lepszy.

Lenistwo lewel expert.

14.04.20

Po świętach. Było domowo, leniwie, fajnie.

Wczoraj późnym popołudniem, wymusiłam, znaczy się zaproponowałam mężowi szybki spacer. Nie że krutki dystans, bo okolo 3km, raczej chodzi mi o tempo iscia. No i poszedł ze mną. Dobry pan. I tak se szlismy i szlismy, odkrywając nowo położony asfalt na ścieżce, łapiąc oddech bo forma, już dawno uciekła. Rozmawialiśmy.

Dodatkowo starałam się odwrócić swoją uwagę od miejsc… „o ku*wa, parking, taaaa nieźle tu się działo”. Za kilkanascie kroków…” ławeczka…dobrze, że nie umie mówić „. Kolejnych kilkanaście” no ja pied**e, ta polanka przy mini lesie, też by trochę mogła opowiedzieć … Ale nie, wtedy auto było zamkniete… „. Za kilkaset metrow dalej…” zamkneli bramę, ooo i wstawili nową, a nawet dwie… nooo jak ktoś miał jeszcze podobne pomysły jak ja i on to nic dziwnego… ” Chyba nawet kilka razy głośno zaklęłam w trakcie tej pieszej wycieczki. Wspomnień chcianych/niechcianych czar. Jak to powiedział, wiele miejsc widziało nas i wiele miejsc my widząc będziemy wspominać. Mam od niego wiadomość. Z 24 marca. Może kiedyś odsłucham. Za pół roku? Rok? Nie wiem… Na razie…

Na razie czekam. Na co? Otóż, przez dwa dni pracowalam w domu opieki. Ludzie z demencją. To co zobaczyłam… Tego się nie da odwidzieć… Człowiek zaczyna doceniać swoja „młodość i zdrowie” i pamięć. Naprawdę. Taki kop od życia. By być wdzięcznym za to co się ma (bo nie jest złe, o złym nie ma co mówić, tylko trzeba się pozbywać, bo szkoda tracić dni które nam zostały), pomimo trudnego czasu. Ale do brzegu… Drugiego dnia dowiedziałam się, że dwie osoby z parteru, maja wirusa. A kolejne dwie na pietrze, podejrzenia. Cóż, dzień wczesniej pracowałam przy „podejrzanych”. Zapomniałam się wtedy i miałam na sobie tylko rękawiczki… Z rozpędu, rozmachu… Cholera wie z czego… Nie podchodziłam blisko co prawda, myłam łazienkę, kurze, i dokurzałam.

Na drugi dzień, były już okulary, fartuch, rękawiczki. Ale stres jest. Jak się dowiedziałam nie powinni mnie wpuszczać, na teren obiektu, juz tego pierwszego dnia. Z reszty dni pracy zrezygnowałam. Agencja mnie poparła.

Śnił mi się mój dziadzio… Wstanie jakiś problem. Strach się nawet bać…

6.04.20

Jak ten czas zapiernicza… Masakra..

Zobaczyłam się dziś w lustrze. W bieliznie. Tego się nie da odwidzieć.. A szkoda. Diety mi trza. Ćwiczyć próbowałam, to mnie pogięło, a nawet podobało mi się. Będzie więc dieta. Kilka lat temu się udało, to i teraz się uda. Może wolniej, ale da się.

Dziś trochę ogarnęłam urzędowo.

2.04.20

Odbija mi. Kompletnie. Juz nawet nie chce mi sie niechciec… Bez sensu sens.

Poplakac, bez sens. Śmiech, bez sens. Glowa w dol i do gory i w dol. I od nowa.

Brak sil.

Brak życia…